O autorze
Od euforii lat 90-tych, po okresy hossy i kryzysów, od prowadzenia ksiąg podatkowych właścicielom straganów na Rynku Jeżyckim w Poznaniu, poprzez pierwsze prywatyzacje, liczne restrukturyzacje, Wprowadzenie DGA na giełdowy parkiet, sprzedaż Stoczni Gdańsk, powołanie Grupy Energetycznej ENEA, czy wsparcie 8.000 zwolnionych pracowników Stoczni Gdynia i Szczecin, setki, tysiące projektów doradczych, Po 25 latach - z paletą doświadczeń biznesowych, z dystansem do zmian w otoczeniu i bazą wiedzy o zachowaniach przedsiębiorców, postanowiłem odnieść się do obecnych zjawisk w polskiej gospodarce.

Więcej o mnie na:
www.sanacjafirm.pl
www.dga.pl
LinkedIn

Optymizm przedsiębiorców u progu lata 2015 r.

www.stock.chrome.pl
Ostatnie tygodnie przyniosły wiele nowych jakości, które będą zapewne rzutować na polską gospodarkę w najbliższych latach.



23 maja 2015 r. – decyzja Polaków o wyborze Prezydenta elekta - Andrzeja Dudy. Rolnicy, robotnicy, emeryci i bezrobotni postawili na Prezydenta 40 – latka ufając, że pobudzi Polaków i polską gospodarkę podobnie jak uczynili to Jego rówieśnicy 25 lat temu. Przedsiębiorcy, właściciele firm, pracownicy administracji głosując na Bronisława Komorowskiego promowali stabilizację, przewidywalność i ustalone reguły gry. Uczniowie i studenci poparli Kukiza i Jego poglądy na temat walki z biurokracją, partiokracją i układami w polskiej polityce.

Dla przedsiębiorców najważniejsza jest aktywność Prezydenta w promocji polskiej gospodarki w Europie i na świecie, wspierania ludzi kreatywnych, innowacyjnych i odważnych biznesowo i tworzenia korzystnych rozwiązań dla firm. Czy Prezydent uwierzy, że najlepszym rozwiązaniem dla Osób, które na Niego głosowały jest silne wsparcie tych, którzy głosowali na Bronisława Komorowskiego, czyli przedsiębiorców, którzy utworzą nowe miejsca pracy, zmniejszą liczbę bezrobotnych, zapłacą wyższe wynagrodzenia, pobudzą konsumpcję i zapłacą składki na ZUS i wówczas Sejm będzie mógł uchwalić dodatkową waloryzację rent i emerytur. W ten sposób poprawi się sytuacja elektoratu wybranego Prezydenta. Niby czytelna relacja – lecz czy możliwa do akceptacji przez Prezydenta Elekta? Wierzę, że TAK.

20 maja trafiła do Kancelarii Prezydenta ustawa Prawo restrukturyzacyjne. Długo oczekiwana rewolucja podejścia do przedsiębiorców w tarapatach. Wiele lat obserwacji zjawisk gospodarczych było konieczne, aby osoby stanowiące o prawie gospodarczym nabrały przekonania, że nie każdy biznes to niekończące się pasmo sukcesów, limuzyny i wakacje na Lazurowym Wybrzeżu. Biznes to także nieudane projekty, przedsięwzięcia czy inwestycje podjęte przez przedsiębiorców. Do tej pory porażka i w następstwie upadłość były kojarzone z nieuczciwością lub co najmniej nieudolnością. Dane statystyczne to jednoznacznie potwierdzają. Liczba przedsiębiorstw w Polsce (bez mikro) to 77 675 (rok 2013), z tej liczby 4 469 składa w 2014 r. wniosek o ogłoszenie upadłości. Sądy ogłaszają 871 upadłości, z tej liczby zaledwie 124 – upadłości z możliwością zawarcia układu. Tylko ponad stu firmom z grona 4 469 dano szansę powrotu na rynek, utrzymania zatrudnienia i kontynuacji działalności. Zapewne ponad 4000 firm, które złożyły wniosek o ogłoszenie upadłości zakończyło swój byt, zwolniło pracowników, a właściciele przyglądają się wyprzedaży majątku.

Ustawa Prawo restrukturyzacyjne to szansa uratowania wielu firm, które potknęły się. Ustawa wyraźnie podkreśla, iż celem postępowań restrukturyzacyjnych jest uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika poprzez umożliwienie mu restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami. Sama ustawa wymaga przybliżenia przedsiębiorcom, którzy jak przed ogniem uciekają przed syndykiem, który kojarzy się z likwidacją firmy i dożywotnim piętnem „tytułu” bankruta. Właściciele firm, w szczególności tych innowacyjnych, powinni uwierzyć, że wkrótce będą mogli zaryzykować i opracować nową technologię, produkt, usługę i będą funkcjonować ramy prawne, które pozwolą sanować sytuację w przypadku niepowodzenia i że oni będą mieli wpływ na ten proces, terminy w sądach będą racjonalne i przewidywalne, a doradca restrukturyzacyjny będzie lekarzem, a nie grabarzem ich firm. Czekamy zatem na podpis Prezydenta.

Trzecia jaskółka pojawiła się 31 maja na Torwarze. Ryszard Petru i NowoczesnaPL to ciekawe antidotum na wypalone pokolenie polityków budujących w latach 90-tych nową, europejską i rynkową Polskę. 40-latek otoczony na scenie rówieśnikami zaprezentował wstępny program stawiający na młodych, nowy model edukacji i wolność gospodarczą. W dobie globalizacji, mobilności, wydłużania wieku życia oraz nowych niestandardowych modeli biznesowych to hasła jak najbardziej na czasie.

Osoba Lidera Ryszarda Petru jest pozytywnie odbierana i moim zdaniem ma szansę zbudować nową jakość, która wesprze polskich przedsiębiorców i polską gospodarkę. Należy trzymać kciuki, aby wytrzymał atak mediów i pytania o in vitro, małżeństwa gejów czy wrak Smoleński i na tym etapie nie wdawał się w propagowanie rozwiązania spraw mniejszej rangi jak np. likwidacja becikowego, które po zniesieniu i tak budżetu nie poprawi, a zmniejszy liczbę rąk, które zapewnią nam godziwą emeryturę.

Trzymam kciuki za właściwy dobór liderów Nowoczesnej PL, a wkrótce ciekawego programu, który trafi do Polaków, w szczególności młodych i przedsiębiorczych, oczekujących swojej szansy.

Kolejna przesłanka do optymizmu przedsiębiorców to środki unijne. Wielu z nich liczy nie tylko na zastrzyk finansowy lecz przede wszystkim na nowe modele współpracy z uczelniami, dostosowanie swojego biznesu do zmian otoczenia gospodarczego i wzrost popytu na ich produkty i usługi. W dyskusjach pojawia się kwestia podsumowania wykorzystania środków z perspektywy budżetowej 2007 – 2013. Widać efekty wymierne, nową infrastrukturę drogową, ścieżki rowerowe, rewitalizację wielu obiektów. Czy funkcjonują startupy, tak uprzednio licznie finansowane, czy zauważamy podniesienie potencjału szkolonych pracowników, czy też efekty współpracy nauki i biznesu? Bardzo ciekawe poglądy wyraża prof. Marek W. Kozak. W wywiadzie „Co wymyśli chodnik?” (Gazeta Wyborcza 30/31 maja) zarzut profesora Kozaka, że wydajemy środki „na wygodę i jakość życia” (czyli drogi, ścieżki rowerowe, chodniki), a nie na rozwój, staje się aktualny w odniesieniu do poziomu innowacyjności Polski. Jak wynika z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Warszawskim, innowacyjność polskiej gospodarki po dekadzie funkcjonowania w Unii Europejskiej zmalała i lokujemy się nadal w europejskim ogonie. Poglądy Profesora Kozaka dotyczące tworzenia międzynarodowych zespołów innowatorów, wydatkowania środków na innowacyjność w przedsiębiorstwach i zapraszania do inwestowania w Polsce nowoczesne firmy z USA, Niemiec czy Izraela (dopisek autora) wydają się nader celne.

Wkrótce pierwsze konkursy. Warto, aby media wsparte wiedzą i doświadczeniem przedsiębiorców, naukowców oceniły cele wydatkowania unijnych pieniędzy, przyjęte kryteria oceny wniosków i sposób realizacji projektów. Uczmy się wspólnie od początku. Będziemy mieli jeszcze szansę wprowadzania modyfikacji. W 2020 r. będzie już za późno. Czekamy na pierwsze konkursy i ich rzetelną ocenę!

Przedstawione cztery nowe czynniki powinny pozytywnie wpłynąć na polską przedsiębiorczość. Ważne, aby obecne rządowe „trzęsienie ziemi”, letni sezon ogórkowy, a następnie walka przed wyborami parlamentarnymi nie skutkowały medialną „odstawką” przedsiębiorców, którzy liczą na wsparcie, nie tylko werbalne. Czas na biznesowe dni.
Trwa ładowanie komentarzy...