O autorze
Od euforii lat 90-tych, po okresy hossy i kryzysów, od prowadzenia ksiąg podatkowych właścicielom straganów na Rynku Jeżyckim w Poznaniu, poprzez pierwsze prywatyzacje, liczne restrukturyzacje, Wprowadzenie DGA na giełdowy parkiet, sprzedaż Stoczni Gdańsk, powołanie Grupy Energetycznej ENEA, czy wsparcie 8.000 zwolnionych pracowników Stoczni Gdynia i Szczecin, setki, tysiące projektów doradczych, Po 25 latach - z paletą doświadczeń biznesowych, z dystansem do zmian w otoczeniu i bazą wiedzy o zachowaniach przedsiębiorców, postanowiłem odnieść się do obecnych zjawisk w polskiej gospodarce.

Więcej o mnie na:
www.sanacjafirm.pl
www.dga.pl
LinkedIn

TAK TRUDNO PODJĄĆ RADYKALNE DZIAŁANIA!

Wokół nas technologiczna rewolucja, w niektórych obszarach prędkość wprowadzania nowych rozwiązań wymusza zmianę modeli biznesowych. I wielkimi krokami zbliżamy się do zmiany pokoleniowej.

Nie tylko obecni właściciele firm przekażą stery młodszemu pokoleniu, lecz także nowe twarze pojawią się (miejmy nadzieję!) na czele organizacji pracodawców, klubów biznesowych i izb gospodarczych. Przedsiębiorcy pierwsi rozpoczęli realizowanie programu sukcesji. Coraz bardziej dostojne „rody biznesowe” informują via media o przekazywaniu sterów swoim trzydziestolatkom. Ważne, że o tym zjawisku mówi się, szkoda, że rząd nie dostrzega tej historycznej zmiany warty i nie przygotowuje narzędzi prawnych, finansowych i organizacyjnych, aby ten proces ułatwić. Dlaczego rząd Premiera Donalda Tuska winien wesprzeć przedsiębiorców?



Przedsiębiorca nr 1 – firma produkcyjna balansująca na skraju upadłości, częste zadłużenie w ZUS-ie i Urzędzie Skarbowym, wiek Szefa – 62 lata. Doradzam radykalną restrukturyzację firmy, a w szczególności okresowe (4-6 miesięcy) obniżenie swojego wynagrodzenia, zbycie zbędnych aktywów, a następnie wyjście z przeterminowanego zadłużenia. I wówczas przekazanie firmy następcom. Niby proste, oczywiste i co najważniejsze – program możliwy dzisiaj do wdrożenia. Niestety kończy się na rozmowie. Słyszę od przedsiębiorcy, że nie raz był w kryzysie, a potem było lepiej i wówczas spłacał wszystkie zobowiązania. Tłumaczę, że kryzys trwa już kilka lat, kolejne są także wielką niewiadomą, że już czas pomyśleć o funkcjonowaniu w większym komforcie, bez ciągłych wezwań, blokad konta, itd. Dostrzegam brak swoich kompetencji psychologicznych, nie umiem namówić mojego Klienta do wdrożenia zmian. A sytuacja firmy, posiadane zasoby i struktura kosztów jeszcze umożliwiają szybką i skuteczną restrukturyzację.

Przedsiębiorca nr 2 – firma usługowa, specjalizująca się w ochronie środowiska. Formalnie sukcesja zakończona – udziały trafiły do córek dotychczasowego Właściciela Spółki z o.o. Senior nadal piastuje stanowisko Prezesa Zarządu. Rozmowa rozpoczyna się od prezentacji referencji. Usługi świadczone dla wszystkich największych firm w Polsce. Patrzę na daty – ostatnie z 2010r. Pytam – co było dalej? Kryzys – odpowiada Prezes Spółki (68 lat) – gdybym miał 2 mln zł spłaciłbym wszystkie zobowiązania i zacząłbym od nowa. Moja firma ma świetne kompetencje i unikalne umiejętności – kontynuuje. Diagnoza dość czytelna – brak reakcji na kryzysową sytuację, ponoszenie kosztów stałych, brak zleceń – w efekcie Spółka z ujemnymi kapitałami. I znowu słyszę to samo – przecież działam na rynku od 1995 roku, były miesiące, że portfel zleceń był pusty, ale maksymalnie to trwało 4 miesiące. Teraz od 12 miesięcy nie mamy żadnego projektu – kończy Prezes. Dlaczego rok temu nie zawiesił Pan działalności, pewnie oszczędziłby Pan co najmniej 3 mln zł - pytam? A co Córkom przekażę, jak ją zlikwiduję?

Przedsiębiorca nr 3 - ….. j.w.

Tak jak każdy Polak 50+ okresowo bada stan zdrowia, to z powyższych przykładów wynika, że przeglądowi powinien podlegać biznes tych, którzy samodzielnie, czasami od 20-25 lat prowadzą własny biznes. I nie mam na myśli standardowego przeglądu ksiąg rachunkowych, lecz przede wszystkim analizę modelu biznesowego, ryzyk i koniecznych jego modyfikacji.

Podane przykłady, a jest ich bardzo wiele potwierdzają tezę o akceptacji zmian wokoło i odrzucaniu takowych, które dotyczą nas i naszych firm. Druga teza wiąże się ze słowami piosenki wykonywanej przez Krzysztofa Krawczyka – „(…) nie przesadza się starych drzew, choćby nawet …”. Przyzwyczajenie jest naszą drugą naturą. W szczególności, gdy biznes prowadzimy 20-25 lat. Jakże trudno po tylu latach zmienić codzienne nawyki, model biznesowy firmy, czy też poziom konsumpcji.

My wiekowo pokolenie 50+ i biznesowo 25+ stajemy przed wielkim wyzwaniem zrozumienia i dostosowania się do zmian w otoczeniu gospodarczym. Musimy wrócić do dyskusji o naszych firmach, o przygotowaniu ich do zmian i powrocie na ścieżkę sukcesu. Trzymam kciuki.
Trwa ładowanie komentarzy...